Strict Standards: Accessing static property JCache::$_handler as non static in /home/coronaaj/domains/klenczonkrzysztof.com/public_html/libraries/joomla/cache/cache.php on line 420

Strict Standards: Accessing static property JCache::$_handler as non static in /home/coronaaj/domains/klenczonkrzysztof.com/public_html/libraries/joomla/cache/cache.php on line 422
Wywiad z Alicją Klenczon

Strict Standards: Only variables should be assigned by reference in /home/coronaaj/domains/klenczonkrzysztof.com/public_html/plugins/content/jw_allvideos/jw_allvideos.php on line 42

Strict Standards: Only variables should be assigned by reference in /home/coronaaj/domains/klenczonkrzysztof.com/public_html/plugins/content/jw_allvideos/jw_allvideos.php on line 43

W 30-ta rocznicę śmierci Krzysztofa Klenczona.

Krzysztof Klenczon - członek zespołu "Niebiesko Czarni", jeden z założycieli zespołów "Pięciolinie", "Czerwone Gitary" oraz założyciel i lider zespołu "Trzy Korony". Niezwykle utalentowany kompozytor, wokalista i gitarzysta.  Po koncercie charytatywnym w Clubie Milford w Chicago, na skutek tragicznego wypadku - zmarł 7 kwietnia 1981 r.

Rozmowa  Alicji „Bibi”  Klenczon -  Corona   z   Wiesławem Wilczkowiakiem   v-ce prezesem Stowarzyszenia Muzycznego „Christopher” im: Krzysztofa Klenczona w Gdyni.
 

1. Alicjo, czy znałaś Krzysztofa wcześniej - z estrady? Czy podkochiwałaś się skrycie jak inne nastolatki w przystojnym i popularnym artyście? Jak doszło do Twojego pierwszego spotkania z Krzysztofem?

Dokładnie 15 stycznia 1965 r w Sopocie w sławnym Grand Hotelu podczas pierwszego występu w tzw. Non-Stopie, nowo powstałego zespołu "Czerwone Gitary". Co prawda trochę znałam Krzysztofa jako muzyka, wykonawcę z Jego występów z  zespołem "Niebiesko Czarni" , Czesławem Wydrzyckim (późniejszy Niemen),Adą Rusowicz, Wanderem, Bernolakiem i innymi sławnymi rockowcami ówczesnych czasów...szczególnie ich sławny występ w paryskiej Olimpii z Marleną Dietrich...tak, to ta sławna filmowa Marlena mam nawet zdjęcia z tego okresu (aktorka, piosenkarka). "I tak to się zaczęło"  jak śpiewała znakomita piosenkarka, żona Lucjana Kydryńskiego  Halina Kunicka.....poprzez jakby mgłę pamiętam, że zanim zagościłam w sławnym Grandhotelowskim Non-Stopie ,  odwiedziłam "Algę" (popularny ,już nieistniejący bar szybkiej obsługi) poczułam na sobie jakby czyjeś spojrzenie; odwróciłam się i zobaczyłam ciemnego , przystojnego, nieznanego mi chłopaka w kożuszku, owiniętego kolorowym moherowym szaliku niedbale zawieszonego wokół szyi, jakby mnie obserwował. Niestety, nie poznałam wtedy, że to był może jeszcze nie tak sławny, ale zawsze KK....którego już znały polskie dziewczyny....
Jednak zaraz po skończeniu występu " Czerwonych Gitar", który zrobił na mnie ogromne wrażenie zjawił się przy naszym stoliku Jurek Szaciłło. Szybko odciągnął mnie od mojego partnera i ...przedstawił Krzysztofowi Klenczonowi... zauważyłam odrazu, że przedsawiony muzyk byl bardzo nieśmiały , ledwo wybąkał  zaproszenie  w "imieniu całego zespołu Czerwone Gitary", do kawiarni Grand Hotelu
na górę???? Cały zespół... (czy on zwariował tak sobie pomyślałam) mnie zaprasza???  I tak zaczęłam spotykać  się z Krzysztofem....potem dużo później powstała piosenka "Historia Jednej Znajomości". Jurek Kossela napisał ją dla KK i  dla mnie, zresztą słowa były prawdziwe miałam psa który nosił gazetę, etc....

2. Jakim człowiekiem był Krzysztof Klenczon? Krążą legendy, że był zadziorny, ale również romantyczny, szarmancki i lekceważący. Nieśmiały, ale  zarazem pewny siebie. Dwie różne osobowości. Jakim był  Krzysztof Twoim zdaniem?

Krzysztof był bardzo nieśmiałym chłopakiem, szczególnie w stosunku do dziewcząt; sama tego doświadczyłam na własnej skórze. Na pierwszej randce, o mały włos nie runęłam, kiedy spacerowaliśmy po śliskim molo, więc  Krzysztof wziął mnie pod rękę...byłam wkurzona, ale zadowolona jednocześnie,  ale on nawet mnie nie pocałował.....
Odprowadził mnie potem do kolejki elektrycznej (był to ostatni nocny pociąg), ja wsiadłam , a ten wariat w ostatniej chwili wskoczył do wagonu i ..odprowadził mnie pod sam dom. Oczywiście w domu  awantura z Babcią, która mnie wychowywała bo rodzice "wybrali" wolność , uciekając  za granicę, a ja miałam wtedy już 20 lat ... 
Takich zdarzeń jak ta, pierwsza randka było więcej; niektóre komiczne np. ucieczka z balkonu z 1 piętra w Sopocie  przed Babcia z laską, która chciała  mnie nakryć w domu gdzie Krzysztof (Niuniek) wynajmował pokój z kolegą Andrzejem Mułkowskim, również muzykiem - wokalistą. Nic zdrożnego się nie działo, chłopcy ugotowali rosół z "podprowadzonej" kury z PGR-u", gdzie Andrzeja rodzice pracowali. Rosół mi bardzo smakował (chociaż mięsko było twardawe)  Co do rodziny Klenczonów, to mieszkali w Szczytnie. Tata Krzysztofa pan Czeslaw Klenczon prowadził w Mikołajkach wytwórnie wód gazowych zaopatrującą flotę mazurską w napoje...To bardzo ciekawa historia i jakże tragiczna, dotycząca mojego teścia Czesława Klenczona....był oficerem AK działającym czynnie w ruchu podziemia. Po wojnie 1945 czy 46 roku został aresztowany przez UB. Trochę siedział, ale miał odpowiadać z wolnej stopy, no i wiedział co go czeka. Uciekł  od rodziny i zaczął się ukrywać pod zmienionym nazwiskiem w Drawsku Pomorskim... aż do 1956 r do momentu dojścia Władysława Gomułki do władzy.  Wtedy wrócił do swojego prawdziwego nazwiska Klenczon. Pozatem mój teść był bardzo muzykalny i tak sobie myślę, że Krzysztof odziedziczył po ojcu ten talent. Bardzo dużo śpiewał z Krzysztofem dzięki temu nauczył Krzyśka "Polesia Czar" - przepiękną piosenkę z kresów...
Zapomniałam dodać, że Krzysztof urodził się w Pułtusku 14 stycznia 1942 r więc w czasie wojny, jednak wychowywał się w Szczytnie, gdzie zawierucha wojenna rzuciła rodzinę Klenczonów po wojnie...
Wracając do teścia, to dla swojego ukochanego Taty Krzysztof skomponował piosenkę "Bialy Krzyz" którą zawsze dedykował  Ojcu oraz wszystkim, którzy walczyli za Polskę Niepodległą. Ciekawa dygresja - dwie piosenki ludzie porównywali "Czerwone Maki na Monte Cassino" i "Biały Krzyż". Obie patriotyczne. Krzysztof grając w chicagowskich klubach nie pozwalał ludziom tańczyć ani Białego Krzyża ani Czerwonych Maków...po prostu zespół grał a on, nieraz nawet schodził na parkiet i prosił grzecznie o powrót do stolika...

3.  Krzysztof Klenczon był świetnym muzykiem, czy takim był również mężem i ojcem?

Zanim  Krzysztof został moim mężem, minęło prawie dwa lata. Po oświadczynach staropolskich mojej Babci Stefani Truskolaskiej wzięliśmy ślub 25 grudnia 1967 r. Najpierw w Urzędzie Stanu Cywilnego w Gdańsku o godz. 12 w południe a potem ślub kościelny o 18 w Katedrze Oliwskiej.
Takie były wymogi PRL-u ślub cywilny , a potem może być kościelny. Był oczywiście czerwony dywan - tak zażyczyła moja Babcia. Ze ślubem wiążą się też śmieszne historie typu:   jak wychodziłam z limuzyny przed Katedrą Oliwską to były tłumy ludzi i słyszałam odzywki typu: Krzysiu zastanów się, co robisz, jeszcze czas, etc...ale rura (chłopcy krzyczeli)...i wiele innych, podobnych. Świadkami na Ślubie Kościelnym była znana piosenkarka ówczesna dziewczyna Czesława Niemena Ada Rusowicz niestety już nieżyjąca. Drugim świadkiem miał być Czesław Niemen, ale w ostatniej chwili odmówił mówiąc, że zrywa z Adą. Krzysztof był wściekły na Cześka
ale musieliśmy szukać innego świadka. Uchodziliśmy za małżeństwo  tzw. nietypowe w kregach muzycznych, aktorskich, etc...poprostu dobre ; bez zdrad, wyskoków, itp.
Pierwsza nasza córka Karolina (Caroline Margaret) urodziła się w Chicago w 1969 r...z tym związana jest też oczywiście historia dlaczego w Chicago skoro mieszkaliśmy wtedy w Polsce?. Ja po prostu będąc w ciąży z Karolina dostałam niespodziewanie paszport do Stanów żeby zobaczyć moich Rodziców,  których nie widziałam 12 lat. Niestety, takie były fatalne czasy, że  władze PRL-u nie zezwalały na tzw. łączenie rodzin. Nie pomogły monity u Kongresmenów, ONZ czy Czerwonego Krzyża; miałam "szlaban "na wyjazdy , jak zresztą większość uczciwych rodaków!!!!! No i raptem otrzymuję pozwolenie na odwiedziny, coś niesamowitego jak na te czasy. Postanowiliśmy, że pojadę, urodzę Karolinę (nie wiedzieliśmy, że będzie córka)... będąc w 8 miesiącu w ciąży pojechałam, a władze komunistyczne nie zorientowały się, że jestem w ciąży...za to było ogromne zaskoczenie jak przyjechałam z dzieckiem...które miało tzw. Paszport Konsularny- kartkowy. No, nie wiedzieli, że mam przesyłkę dyplomatyczną z amerykańskim paszportem Karoliny adresowanym do Ambasady Amerykańskiej w Warszawie, którą potem złożyliśmy w ambasadzie....
Druga córka Jacquelin Natalie urodziła się też w Chicago, ale  już po naszym przyjeździe do Stanów. Wyjechaliśmy legalnie cala rodziną.  Babcia pierwsza, i my z Krzysztofem i Karoliną w maju 1972 roku. Krzysztof byl kapitalnym ojcem.  Pomagał, przewijał pieluchy i bardzo dbał o dzieci. Chyba więcej przy nich skakał niż ja. Myślę, że to było wynikiem Jego rozbitej, własnej rodziny. Są zresztą stare filmy z tych czasów do tej pory zachowane w rodzinnych zbiorach.
Mieliśmy trochę problemów, żeby załatwić niańki do dzieci, bo obydwoje w tym czasie pracowaliśmy i studiowaliśmy. Krzysztof w Loop College uczył się zawzięcie języka angielskiego. Ja natomiast, poszłam dokończyć moje studia-informatyka. (w Polsce nie skończyłam stomatologii)...

4   Czy Wasz wyjazd do Ameryki był przemyślaną do końca decyzją? W Polsce Krzysztof rozwijał się muzycznie, miał miliony zagorzałych fanów i nagle musiał wszystko rzucić, zostawić. Zaczynać życie od początku.  

Wyjechaliśmy z kochanego kraju -  Polski. Niestety  zniewolonej przez komunizm. Wyjechaliśmy z trzech powodów:
1) Chcieliśmy żyć w wolnym kraju , a nie pod butem komunizmu...zresztą myśleliśmy o naszym, wówczas jedynym dziecku  Karolinie. Jaką będzie miała przyszłość?  Co ją czeka w Polsce...chyba niewiele. Rozmawialiśmy z Krzysztofa Tatą  Czesławem Klenczonem, który pamiętam mówił nam: zobaczcie co mnie spotkało, straciłem zdrowie, siły i co mam...same troski, a nie zapowiada się, żeby komunizm i Ruskich szlag trafił...no tutaj się mylił!
2) Krzysztof po odejściu z  "Czerwonych Gitar" założył nowy zespół - "Trzy Korony", który rokował sporo nadziei, ale było dużo pracy z młodymi,  niedoświadczonymi członkami  zespołu. Pewnego dnia powiedział mi: tutaj w Polsce osiągnąłem już najwyższy szczyt, po sam sufit. Chciał   spróbować w wolnym kraju Ameryce swoich sił, wiem, mówił,  że będzie trudno, ale trzeba zakasać rękawy ...i zacząć!  Rzeczywiscie parę dni po przyjeździe dostał propozycję pracy w zespole muzycznym.  Z ochotą przyjął i tak się zaczęła Jego Chicagowska   przygoda. Zaczął od polonijnych klubów,  potem przeniósł się do amerykańskich...
3) Ze względów rodzinnych, ja tyle lat byłam odcięta od moich rodziców , wychowywała mnie Babcia Mama mojej Mamy i nadszedł czas i okazja  żebym wreszcie była z moimi rodzicami na zachodzie....
Chyba to rzeczywiście były przyczyny, dla których zdecydowaliśmy się wyjechać, tym bardziej ,  że znowu niespodziewanie dostalismy pozwolenie na wyjazd całą rodziną, włączając Babcie i psa Collie Betsy. Były to czasy Gierka i jakoś ludziom nieraz udawało się wyjechać z tego kraju. Tak znaleźliśmy się w Chicago płynąc "Batorym " do Montrealu....Przez ten cały  okres Krzysztof nie stracił kontaktu z muzyką. Miał zespoły pracował w klubach polskich, amerykańskich, sporo komponował. Wydal rowniez płytę LP  "The Show Never Ends"  krytykowaną w Polsce bo była po angielsku , no cenzura PRL-u, etc...takich ludzi mieszkających na stałe na zachodzie nie można  było chwalić...wiadomo, dlaczego!
Zresztą, Polskę odwiedziliśmy w 1975 roku bo zmarł kochany Tata Czesław Klenczon  Pojechaliśmy na tzw. zielonych, amerykańskich paszportach i konsularnych....niespodziewanie szybko Konsulat w Chicago oraz amerykańskie władze zrobiły dokumenty w ciągu 2 dni.. no chyba dlatego , że pogrzeb w rodzinie. W tym czasie była z nami Mama Krzysztofa -Helena Klenczon, która niespodziewanie odmówiła wyjazdu na pogrzeb męża. Krzysztof był bardzo przybity tym faktem ..na długie lata.
Trzy lata później  w 1978 roku , też niespodziewanie dostał zaproszenie od Polskiej Federacji Jazzowej żeby przyjechać na koncerty w Polsce,  wydać nową płytę. Pojechaliśmy na miesiąc.... i to z dziećmi. Karolina była nawet "na plakacie " występowała z Ojcem chyba w 2 piosenkach. 5 letnia Jackie też pchała się na scenę....pamiętam zabawny fakt z pobytu w Polsce: Jesteśmy gdzieś w W-wie czytając plakat Krzysztofa gdzie było napisane Karolina lat 7 czy 8, Karolina rzuciła się z oburzeniem do plakatu , zaczęła krzyczeć!  Ja mam już 9 lat, a nie 7..mają to zmienić. Koncerty odbywały się w największych miastach Polski:  Warszawa, Gdańsk, Sopot, Poznań, Szczecin, Katowice, Kraków, etc.. Ogromne zainteresowanie, bilety wykupione na ponad miesiąc przed koncertami....Krzysztof zresztą nagrał płytę  LP  "Powiedz Stary Gdzieś Ty Był" bardzo trafiony tytuł płyty a płyta rozeszła się błyskawicznie w Polsce. Po pierwszym udanym wyjeździe do starego kraju -jak mawiał Krzysztof-  Federacja Jazzowa ponowiła zaproszenie na koncerty w 1979 roku...Też pełny sukces chociaż pamiętam,  że  komunistyczne, polskie media krytykowaly Krzysztofa za blok amerykański, piosenki Presleya i...nawet strój...To normalne w takiej sytuacji ale dla Krzysztofa najważniejsza była publika – rodacy, byli z nim, bo przychodzili na koncerty, rozmowy, spotkania, etc....Niestety był to ostatni pobyt Krzysztofa w Polsce...

5. I nadszedł ten tragiczny w skutkach dzień, kiedy to po charytatywnym koncercie w polonijnym Klubie Milford doszło do tragicznego w skutkach wypadku samochodowego na ulicach Chicago. 7 kwietnia mija 30 lat od śmierci Krzysztofa Klenczona, wiem, że do tej pory jest ciężko Tobie z tym żyć i rozmawiać na ten temat.    

Tak masz rację chociaż dalej odzywają się przeokropne wspomnienia, ale spróbuje jakoś odpowiedzieć na Twoje pytanie. Krzysztof występował  25 lutego 1981 roku w klubie Milford dając wraz z innym znanymi ludzmi estrady  charytatywny koncert dla szpitala dziecięcego w W-wie. Były tłumy,  zebrano dziesiątki tysięcy $$$...niestety, te dolary zebrane przez chicagowską Polonię, muzyków, etc....nigdy nie dotarly do W-wy albo dotarly, ale nie do dzieci, na które zbierano. Smutna historia ale jakże prawdziwa!
Próbowaliśmy jakoś prowadzić śledztwo, ale ja w szoku po stracie męża, inni muzycy też, wiec niewiele zdziałaliśmy....do tej pory, właściwie nie wiadomo, gdzie pieniądze wyparowały....Koncert jak wspomniałam był udany, ale Krzysztof od samego poczatku nie bardzo miał ochotę grać i śpiewać tym bardziej, że był poważnie przeziębiony. Nawet chciał odmówić ale to koncert charytatywny więc....zagrał...po raz ostatni w swoim życiu!!!   Wracalismy obydwoje nad ranem samochodem do domu.  Ja prowadziłam , raptem na jakiś światłach Krzysztof jakby się obudził  wrzeszcząc na mnie, że się przesiadamy i on poprowadzi dalej. Wszystko odbyło się błyskawicznie, że obydwoje byliśmy szczupli, zamiana miejsc odbyła się w środku bez wychodzenia na zewnątrz samochodu. Krzysztof ruszył i może 2-3 minuty później zobaczyłam światła pędzącego samochodu na nas...huk i dalej nic nie pamiętam. Straciłam przytomność, którą nie wiem po jakim czasie odzyskałam....widząc betonową  latarnię przed nami (nie walnęliśmy w nią, w ostatniej chwili Krzsztof musial ją ominąć)....ludzi coś krzyczacych, karetkę pogotowia, straż pożarną....  Nie wiem jakim cudem, ale ja nie miałam żadnych poważniejszych obrażeń . Niestety Krzysztof nie miał takiego szczęścia, miał złamane żebra, które przebiły lewe płuco, jego aorta wisiała na włosku. Była operacja aorty (20% szans na przeżycie) więc były nadzieje, że jakoś będzie dobrze...niestety, organizm nie wytrzymał i po 40 dniach od wypadku Krzysztof zmarł ....była to dla mnie, dzieci i całej rodziny ogromna tragedia.  Nie chciało mi się więcej żyć, ale miałam dla kogo żyć -były 2 córki..... a nasze małżeństwo trwało zaledwie15 lat.

 6.Jak  wyglądało dalsze Twoje życie bez Krzysztofa?  Jak sobie poradziłaś?
     

Niestety życie idzie dalej i musiałam sobie radzić...Dzięki rodzicom skończyłam studia na  Roosvelt University wydział Informatyki.  Wrocilam do pracy, przeprowadziłam sie do Phoenix AZ , wychowałam dzieci Karolinę i Jackie. Co do mnie, to wyszłam ponownie za mąż 14 lat  temu. Mój drugi mąż Joseph Corona nie jest Polakiem. Jest Meksykaninem urodzonym w Mazatlan, Mexico a przyjechał do Stanów w wieku chyba lat 10 czy 12. Jeździmy często do Mazatlan, bo Joe  ma tam jeszcze jedną, najmłodszą siostrę Maje. Muszę dodać, że Joe, oczwiscie Katolik , uwielbia Polskę. 5 lat temu wpadł na pomysł kupna mieszkania w W-wie... na Mokotowie.

7. Czy córki Twoje i Krzysztofa odziedziczyły talent po Ojcu?

Starsza córka Karolinka wybrała sobie bardzo nietypowy jak na kobietę zawód. Jest profesjonalnym kierowcą -  czyli truck driver  -już ponad 20 lat. Ciągle jednak martwię się o nią jak jeździ w trasę. Takie są już Matki.
....Karolina ma teraz swoją kompanię. Tu muszę jednak powiedzieć o tym, że Karolina wspominała już mając lat 8-9. że będzie zawodowym kierowcą Krzysztof pukał się w głowę ...słysząc, że ona zostanie kierowcą.  Na to trochę wpłynął chyba też i sposób wychowania Karoliny przez Krzysztofa. Ciągle powtarzał jej:  bądź twarda, dzielna, idź do celu , nie wolno ci się mazać jak twoja młodsza siostra Jackie, etc. Ona była wychowywana jak chłopak   Jej brakuje Ojca a tyle już lat minęło!!!!! Karolina jest jedną z tych ludzi co robią to, co kochają zarabiając na życie....nieraz Jej zazdroszczę....Młodsza i rozpieszczona Jackie skonczyla studia w college i od prawie 10 lat jest pielęgniarką....wyszła w międzyczasie za maż za fajnego  chlopaka Josh’a. Malo tego, Jackie dorobiła się 5-ga dzieci. 4 chłopców  i jedna dziewczynka. Zresztą, zawsze mi powtarzała, że chce mieć dużą rodzinę. Dopięła swego, a pracuje w 2 szpitalach, oczywiscie na oddziale ginekologicznym.   Jaelin najstarszy wnuk skończył  w listopadzie 13 lat...jest zdolny jak mało kto.  Są przedmioty, gdzie chodzi o 2 klasy wyżej od rówieśników.  Jestem z niego dumna! Zresztą, jako jedyny był w 2008 roku po raz pierwszy w Polsce...zabrałam go do Szczytna na Dni I Noce Szczytna Koncert pamięci Krzysztofa Klenczona. Zna historię sławnego dziadka, ale nie przypuszczał, że ten dziadek  jest aż taki sławny, że na ulicach stoją plansze z Jego podobizną. Bardzo się dziwił, będąc jednocześnie
bardzo dumnym . W  Szczytnie na koncercie było  ponad 30 tysięcy widzów z uwagi na fakt, że koncerty są darmowe .   Jarret  jest najbardziej podobny do swojego dziadka. Oglądając film o Krzysztofie " Zagubiona  Dusza"  w pewnym momencie stanął i wrzasnął!  Skąd macie moje zdjęcie, kto mnie tak ubrał ???? Było to zdjęcie Krzysztofa, kiedy miał 11 lat,  w mundurku harcerskim. Zgłupieliśmy, nie wiedząc co powiedzieć. Rzeczywiscie podobny jak kropla wody! Wytłumaczyliśmy mu, że to jego dziadek w wieku 10 lat  ...nie bardzo był przekonany - tylko mundurek nie pasował......
Kiko - czyli Krzysztof Klenczon-Long - tak go nazwali w papierach, oczywiście też podobny bardzo  do dziadka.
 Rozrabiara niesamowita......  Jaida, nasza królewna jedynaczka. Oj wyszkolona przez braci niesamowicie.  Charakterem oczywiście podobna do mojej córki Jackie, słodka i ładna.  Jest też piątkową uczennicą...lubi się przebierać, ubierać i kupować ..to już chyba ma po mnie. 
Jackson to najmłodszy  wnuk. Skończył we wrześniu 3 latka zobaczymy co bedzie dalej???  
Do Polski jeżdżę co roku...mam gdzie, bo jest własne mieszkanie na Mokotowie. Zresztą paru moich przyjaciół przeprowadziło się do Polski na emeryturę i z kim nie rozmawiam, słyszę same superlatywy, zresztą o ile wiem, Irena  Jarocka też kupiła dom czy mieszkanie w W-wie.

8. Czy jest taka możliwość, że Twoje i Krzysztofa wnuki pojawią się kiedyś na scenie?  

Bardzo bym tego chciała ale to będzie trudne zadanie. Mają szkołę, nie mówią po polsku z wyjątkiem paru słów. Jest mi wstyd, ale szukamy polskiej szkoly w Phoenix, co nie jest latwym zadaniem, no i muzyczne wyksztalcenie.  Jaelin miał lekcje muzyki, gry na gitarze...Prababcia Heidi moja Mama obiecała pianino, ale jeszcze nie mają ... Muszę jednak przyznać, że wszystkie wnuki , cała piątka nieźle śpiewa,  mają duże zdolności muzyczne więc przy odpowiednim  pokierowaniu nie wykluczone... Moim marzeniem jest zabrać całą piątkę do Polski , nauczyć przynajmniej 2-3 piosenek , pokazać się w Szczytnie czy innych miastach na koncertach z okazji 30 lecia smierci KK....no zobaczymy ....czy się uda przedsięwzięcie...  

9. Czy podtrzymujesz przyjaźnie zawarte przez Krzysztofa w Polsce z muzykami z zespołów, w których grał i śpiewał Krzysztof?  

Oczywiście od wielu lat!!! "Czerwone Gitary" - to pierwsi na liście- Jurek Skrzypczyk, Jurek Kossella i Henryk  Zomerski. Mam sporadyczny kontakt  z Sewerynem Krajewskim , ze "Skaldami", Trubadurami", Krzysztofem Krawczykiem, Stanem Borysem, Marylą Rodowicz, Haliną Frąckowiak z Irenką Jarocką i wielu innymi. Z reguły spotykamy sie na koncertach poświęconych twórczości KK,  ale również prywatnie, w ZAIKSIE.  Mam też kontakt z Chicago z muzykami, którzy tam mieszkają na stale: Bernolakiem, Wanderem czy Januszem Pliwko nie  mówiąc o Krzysztofie Zakrecie czy innych. Mam kontakt z Vyto muzykiem, który wyprodukował LP "The Show Never Ends", to Amerykanin, litewskiego pochodzenia. Nadal przyjaźnię się  z Januszem Kondratowiczem (poetą).  Krzysztofem Dzikowskim , Markiem Gaszyńskim czy Markiem Karewiczem slawnym fotografem  gwiazd muzyki.. Myślę też nad utworzeniem muzeum KK, do tej pory jest tylko izba pamięci w Szczytnie.  Wiem, że w twoich marzeniach i planach było powstanie Muzeum Rocka w Gdyni . Życzę zrealizowania planów.                                                                                                                              


Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w realizacji planów  w tym powołania Muzeum Krzysztofa Klenczona.                       

Alicja Corona Klenczon:  Dziękuje bardzo i pozdrawiam serdecznie Ciebie oraz  czytelników  Dziennika Bałtyckiego